Pedofile i urzędnicy

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Sprawa Mariusza Trynkiewicza, mordercy, który po 25 latach więzienia miał wyjść na wolność, wstrząsnęła całą Polską. Człowiekowi, który w 1989 roku został skazany na 25 lat więzienia za czterokrotny mord na nieletnich chłopcach i pedofilię, kończyła się kara w lutym 2014 r. i nikt za bardzo nie widział, co zrobić  tym fantem. 

 

 

 

Ludzie, szczególnie ci, którzy mieli dzieci, wpadli w panikę,  i nie wypuszczali swoich pociech z domu, bo pedofil-morderca wyszedł, a wszyscy ci, którzy choć trochę zorientowani byli w temacie – od  śledczych, po reprezentantów świata medycznego, podzielali obawy społeczeństwa wiedząc, że w przypadku pedofilii nawet kilkudziesięcioletni wyrok ma nikłe szanse zakończyć się resocjalizacją. Nawet sam Trynkiewicz przyznał, że na wolności może znów zaatakować. 

 

Atmosferę podgrzewały jeszcze tabloidy spekulujące, gdzie zamieszka były skazaniec. Z myślą o takich jak on, powstała tak zwana „ustawa o bestiach”, dotycząca procedur postępowania wobec osób, które określono jako „stwarzające zagrożenie”'. 

 

Ustawa wprowadziła dwa nowe bezterminowe środki dla osób opuszczających więzienie: nadzór prewencyjny oraz umieszczenie w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym. Taki ośrodek, olbrzymim nakładem kosztów stworzono Gostyninie i tam też,  po kilku tygodniach wolności zamknięto "szatana z Piotrkowa". 

 

Mimo że osób z podobnymi zburzeniami jest u nas tak dużo, że obawiano się, iż ośrodek gostyniński nie wystarczy, przez wiele miesięcy Trynkiewicz był  jego jedynym pensjonariuszem. 

 

Jutro kontynuujemy temat.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku