Skazuję cię na męki. Część II

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Najbardziej bulwersujące są te sprawy, które zakończyły się śmiercią tymczasowo aresztowanych lub skazanych.

 

Jednym z nich był 23-letni mężczyzna, odsiadujący wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności za kradzież węgla na torach. Skazany pochodził z ubogiej rodziny. Pochodził z  regionu o dużym bezrobociu. Kradzież tłumaczył brakiem pieniędzy na opał. Mieszkał z matką, młodszą siostrą i niepełnosprawnym bratem. Sam był chory na wirusowe zapalenie wątroby typu B, co było odnotowane w książeczce zdrowia osadzonego. 

 

Kiedy podczas pobytu w więzieniu uskarżał się na bóle brzucha i wymioty,  uznano, że symuluje. Leczenie jakim go poddano, ograniczało się do aplikowania środków przeciwbólowych i lekarstw na wzdęcia. Pogarszający się stan zdrowia i notorycznie pojawiające się omdlenia nie wywoływały należytej reakcji u więziennej służby zdrowia. Ani to, że w ciągu 10 miesięcy schudł 20 kg. 

 

Dopiero utrata przytomności spowodowała, że w grudniu 2012 r. został przewieziony z zakładu karnego do szpitala w Bytomiu, gdzie po dwóch dniach zmarł,  nie odzyskawszy przytomności. Diagnoza szpitalna była jednoznaczna. Przyczyną zgonu była niewydolność wątroby w wyniku przewlekłego zapalenia typu B. 

 

Choć państwo teoretycznie zapewnia więźniom dostęp do pełnego zakresu świadczeń zdrowotnych, wiele do życzenia. Niemal połowa skontrolowanych przez NIK dwa lata temu zakładów nie stosowała się do zaleceń nadzoru budowlanego lub inspekcji sanitarnej. 

 

Jaskrawym przykładem był Areszt Śledczy w Białymstoku...

 

Ciąg dalszy jutro.

Ostatnio zmieniany środa, 22 lipiec 2015 09:54

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku