Co więcej zrobił to z całą premedytacją bowiem zarekwirowana maszyna znajdowała się na terenie posesji poszkodowanego rolnika - Radosława Zaremby, a faktyczny dłużnik bezzwłocznie przybył działkę Zaremby aby wyjaśnić, że jego gospodarstwo znajduje się obok. Obaj panowie tłumaczyli funkcjonariuszowi państwowemu jak mało rozgarniętemu pierwszoklasiście, że ani działka nie ta, ani właściciel. Tłumaczenia obu panów jednak na nic się zdały. Komornika nie przekonała nawet faktura wystawiona na pana Radosława. Zabrał ciągnik na lawetę i odjechał.. Przypuszczać można, że prawdziwy dłużnik nie miał nic, co mogłoby go zainteresować, więc zadowolił się ciągnikiem jego sąsiada.
Zaremba natychmiast odwołał się do sądu, który przyznał mu rację i wstrzymał postępowanie egzekucyjne. Jednak ciągnika już nie było... Komornik go sprzedał i to za mniej niż połowę wartości. „Tam miał miejsce zabór mienia bez jakiejkolwiek podstawy prawnej. Dłużnik przybył i także potwierdził, że "to nie jest mój ciągnik, że to nie mój plac". To ordynarny rozbój w biały dzień ” - komentuje sprawę adwokat Lech Obara.
Komornicy zasłaniają se tym, że bystry i nieco biegły w prawie dłużnik, może wodzić ich za nos latami... Lepiej więc skazać 10 niewinnych niż przepuścić jednego winnego? Chyba już to przerabialiśmy... Ponad 70 lat temu.
Według nieoficjalnych informacji prokuratorzy bardzo poważnie rozważają przedstawienie komornikowi zarzuty ws. przekroczenia uprawnień. Sprawą zajęła się też Okręgowa Izba Komornicza w Łodzi. W poniedziałek do późnego wieczora mężczyzna składał wyjaśnienia przed Okręgową Izbą Komorniczą w Łodzi. Na tym spotkaniu miał zadeklarować, że ze swojego ubezpieczenia pokryje równowartość ciągnika. Czyli – że Radosław Zaremba otrzyma rekompensatę lecz komornik nie poniesie za to żadnej odpowiedzialności materialnej. Tyle, że rolnika nie interesuje odszkodowanie. Chce odzyskać swój ciągnik, bo niebawem będzie mu bardzo potrzebny. A sąsiad nie pomoże i swojego nie pożyczy, bo boi się, że też go straci. Strach zawieźć sąsiadkę do lekarza swoim samochodem, bo a nuż i ona ma dług.
Ekspresowe tempo, w jakim sąd pozbył się maszyny nasuwa podejrzenie, że mógł mieć zamówienie na sprzęt pana Radosława, sprzedany za mniej niż połowę wartości. Nie napiszemy, że nie wątpimy, iż właściwe organy przyjrzą się asesorowi komorniczemu i jego szefowi. Albowiem okazuje się, że zabieranie majątku nie tym, którzy mieli długi, lecz tym, którzy mieli majątek, tej kancelarii "przytrafiło się" nie pierwszy raz. Telewizja pokazała kobietę, które właśnie ta kancelaria "przez pomyłkę" zabrała służbowe samochody. Przez stres z tym związany kobieta poroniła.
http://www.tvp.info/18375913/komornik-zabral-rolnikowi-ciagnik-za-dlugi-sasiada-zadne-wyjasnienia-go-nie-interesowaly
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/komornik-bezprawnie-zlicytowal-ciagnik-prokuratorskie-sledztwo,505511.html
http://www.wprost.pl/ar/488819/Komornik-bezprawnie-zajal-ciagnik-Prokuratura-bada-sprawe/