Sprzedaż odbyła się bez przetargu i bez koniecznej zgody konserwatora zabytków. Oczywiście skargi i uwagi pani Magdaleny były lekceważone.
Następnie zmieniono plan zagospodarowania przestrzennego i zabrano pani Magdalenie drogę dojazdową. Za karę, że na plac budowy jeździły ciężarówki, pani Magdalenie straż miejska wystawiała mandaty. Później sąd je unieważnił.
Pani Magdalena wystąpiła do władz miasta o wytyczenie innej drogi. W zasadzie w Polsce istnieje takie prawo, które zwie się służebnością drogi koniczenej, ale w Inowrocławiu prawo to chyba nie obowiązuje. Rozumiejąc inowrocławską specyfikę pani Magdalena chciała na własny koszt tę drogę wybudować. Nie pozwolono.
No ale prawo jest prawem i każdy je musi szanować. Nawet prezydent miasta. Pani Magdalena wystąpiła na sesji rady miasta i wezwała władze Inowrocławia do usunięcia naruszeń prawa. Przewodniczący rady miasta złożył wniosek, by przegłosować uchwałę o wyrażenie zgody na odstąpienie od jakichkolwiek działań. Radni przegłosowali go i pani Magdalena ponownie została wystrychnięta na dudka.
W sądzie administracyjnym w Bydgoszczy część spraw dotyczących bezprawnego pokawałkowania Placu Klasztornego i utrudniania działalności gospodarczej pani Magdalenie albo się toczy, albo jest zawieszona. Co prawda sąd w 2014 r. uznał, że podział Placu Klasztornego był bezprawny, jest więc nielegalny i nieważny. Sąd nakazał prezydentowi miasta ponownie zająć się sprawą hotelu. Prezydent zajął się sprawą i uznał, że pani Magdalena nie była i nie jest stroną w sprawie podziału Placu Klasztornego na działki. I może sobie pokichać.
Pani Magdalena, zamiast kichać, złożyła skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Ale to uznało, że jedyne jej prawo, to prawo do kichania. W czerwcu 2015 r. pani Magdalena ponownie złożyła pozew w sądzie licząc, że sąd zauważy, iż uniemożliwiono jej prowadzenie hotelu.
Działkę przed hotelem sprzedano pod pozorem rewitalizacji tej części miasta. Rewitalizacji, czyli było brzydko, ale będzie pięknie. Inne kamienice się sypią, a ta, w której miał być hotel, z pewnością będzie ruderą, jeśli nie będzie na siebie zarabiać. Czy to jest rewitalizacja?
Główny Urząd Nadzoru Budowlanego cofnął zgodę na tak pojmowaną rewitalizację Inowrocławia. Nadzór nad przestrzeganiem prawa przez jednostki samorządu terytorialnego sprawuje wojewoda, który widzi bezprawie. Widzi, a jednocześnie udaje, że jest bezradny.
Prześladowani.pl podejmują w tej sprawie interwencję. Interwencję nie tylko w interesie pani Magdaleny, lecz przede wszystkim w interesie ponaddziesięciu tysięcy bezrobotnych inowrocławian, bezskutecznie poszukujących pracy. O podjętych przez nas działaniach będziemy informować.