Za wszystkie te bardziej lub mniej świadome "pomyłki" prokuratorów i sędziów płacimy my – podatnicy.
20 tys. zł odszkodowania dla lekarza uniewinnionego od zarzutu łapówki!
11 tys. zł dla niesłusznie aresztowanego pod zarzutem wymuszenia rozbójniczego!
100 tys. zł dla kobiety, która przez 20 miesięcy siedziała w areszcie oskarżona o kierowanie zabójstwem swojego czteroletniego syna Michałka utopionego w Wiśle! Pamiętacie? Była to głośna sprawa. Bardzo głośna. Niewiele minęło od tragedii, a kobieta została postawiona pod pręgieżem opinii publicznej. Może to była jeszcze sroższa kara od samego aresztu.
To tylko kilka z najgłośniejszych procesów o odszkodowania, które się toczyły przed polskimi sądami. Takich spraw są dziesiątki.
W styczniu br. Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał wyrok tamtejszego Sądu Okręgowego, który przyznał 323 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia Zbigniewowi G. Mężczyzna prawie trzy lata spędził niesłusznie za kratami. Aresztowany w styczniu 2005 r., a potem oskarżony o zabójstwo (do zdarzenia doszło we wrześniu 2004 r.) emerytowanej lekarki Haliny B. Kobieta była duszona i bita po głowie, a morderca zrabował jej telefon i biżuterię o wartości 1,5 tys. zł. Co łączyło Zbigniewa G. z ofiarą? Otóż wynajmował on od pan Heleny mieszkanie.
Proces ruszył w 2006 r. Miał charakter poszlakowy. Zbigniew G. nie przyznawał się do winy. Sąd okręgowy skazał go na 25 lat więzienia, ale sąd apelacyjny uchylił to orzeczenie i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy. Zbigniew G. został został zwolniony z aresztu w listopadzie 2007 r. i ostatecznie uniewinniony. W marcu 2011 r. sąd apelacyjny utrzymał w mocy to orzeczenie. Mężczyzna domagał się 17 mln złotych, które miały być rekompensatą za rozpad rodziny, utrudniony kontakt ze swoimi synami, a także to, że na utrzymanie niepracującej żony dzieci rozeszły się oszczędności przeznaczone na otwarcie własnej pizzerii. Sąd jednak uwzględnił tylko utracone przez G. zarobki. Tak to jest z tymi odszkodowaniami.
Rok temu o odszkodowanie wynoszące pond 400 tys. zł wystąpił Paweł G. z Łowicza, niedoszły ksiądz, który także został oskarżony o morderstwo. Ponoć udusił kablem od czajnika 82-letnią Aleksandrę P. Znał kobietę bardzo dobrze, ponieważ nieraz pomagał jej w zakupach i porządkach domowych, za co dostawał pieniądze. I ten proces był poszlakowy. W dodatku poszlaka, na której oparty był akt oskarżenia, była bardzo wątpliwa, tymczasem Paweł G miał niezbite alibi. Co na oskarżycielu żadnego wrażenia nie robiło. Kiedy po półtora roku został uniewinniony zapowiedział, że wystąpi o naprawienie krzywdy. Wiosną sąd przyznał mu 200 tysięcy odszkodowania.
Ryszard Bogucki, uniewinniony w sprawie udziału w zabójstwie byłego szefa policji, gen. Marka Papały domaga się 22,5 mln zł odszkodowania i zadośćuczynienia od państwa. Batalia na pewno będzie trudna. Roman Kluska wałczył ponad 10 lat. Chciał ponad 36 milionów. Rok temu przyznano 1,9 mln złotych wraz z odsetkami spółce będącej następcą prawnym Optimusa, zniszczonej przez państwo polskie firmy Romana Kluski. Dużo? Z pewnością. Sprawiedliwie? Biorąc pod uwagę, że urzędnicy będący narzędziem w ręku rządzącej Polską sitwy zniszczyli Klusce świetnie prosperujący biznes, to bardzo nikła rekompensata. Unicestwiono firmę o skali światowej, której wartość rynkowa mogłaby dziś wynosić może i miliard euro. No i wiadomo, kto za to teraz zapłaci - my z podatków, a nie skarbowi urzędnicy ze swojego majątku. I tak zresztą stać by ich nie było. Ale nagrody za szkodzenie państwu i w jego imieniu wzięli. Tego jesteśmy tak pewni, jak niewielu spraw na tym świecie.