Prokuratura musiała przygotować nowy akt oskarżenia. W tym czasie niedoszły oskarżony, lecz ciągle podejrzany, jako osoba szczególnie cenna dla organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, gnił w areszcie. Nic dziwnego, chodziło o Piotra W., który przez pewien czas był prezesem KFI Colloseum.
Piotr W. miał być aresztowany już w 2002 r. Wiedząc, jak w Polsce wygląda tymczasowość tymczasowego aresztowania, Piotr W. przez wiele lat ukrywał się i został zatrzymany 17 lutego 2012 r.
W tym czasie trwała już sprawa założyciela KFI Colloseum Józefa Jędrucha. Dodajmy, że on również przebywał w areszcie tymczasowym i w jego przypadku tymczasowość trwała 4 lata i 7 miesięcy. Wtrącono go za kraty w 2003 r., a wolność odzyskał dopiero w 2007 r.
Jedno i drugie aresztowanie było o tyle interesujące, że prokuratura zabezpieczyła dokumenty, które mogłyby świadczyć o winie (ale też o niewinności) obu panów, zanim nastąpił ten 2002 r. i zanim prokuratura zdecydowała się ich zatrzymać, a następnie wystąpić do sądu o zgodę na areszt. Gwoli ścisłości przypomnijmy, że prokuratura dwukrotnie w 2002 r. starała się aresztować biznesmenów. Za pierwszym razem sąd nie wyraził na to zgody uznając, że prokuratura zgromadziła potrzebny jej materiał dowodowy. Były to ogromne ilości dokumentów, które należało teraz uważnie przeanalizować. Bez dokładnej analizy nie sposób ocenić, czy doszło do przestępstwa, czy nie. Była to przecież skomplikowana sprawa gospodarcza, w której chodziło o obrót wierzytelnościami, o rozliczenia gotówkowe i bezgotówkowe, o cesje - czyli przenoszenie należności z jednych wierzycieli na innych. Cholernie złożona materia, w której gubią się nawet profesorowie ekonomii.
Ciąg dalszy jutro.