Prawda o mafii paliwowej. Część II.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Szefów firm oskarżonych o przynależność do mafii paliwowej nazwano baronami. Baronów wsadzano do aresztów, zabierano im to, co posiadali, ich pozamykane na kłódkę firmy padały. Po latach okazywało się, że nie wszyscy baronowie byli baronami, nie wszystkie firmy przykrywkami do prowadzenia działalności przestępczej, nie wszystkie transakcje były nielegalne, nie każde paliwo chrzczone.

Przykład: W Ostrowcu Świętokrzyskim prokurator (kolejny oddelegowany do prowadzenia sprawy) umorzył (cytujemy wcześniejsze doniesienie prasowe, oparte na wcześniejszych przeciekach z prokuratury) „jedno z największych śledztw w kraju dotyczących tzw. mafii paliwowej”. Oczyszczeni z zarzutów przedsiębiorcy odzyskali zabrane im kilkadziesiąt mln zł, samolot, helikopter, jacht. Swoją drogą, przy wielu śledztwach dotyczących przestępstw paliwowych pojawia się stwierdzenie: „jedno z największych w kraju”. Prawie zawsze bowiem chodzi o dziesiątki albo i setki milionów złotych.

***

Jakie metody stosowano, by dopaść baronów rzekomej mafii paliwowej? Przyjrzyjmy się najpierw stronie prawnej zagadnienia. Prokurator Jacek Kępa z Prokuratury Rejonowej Katowice-Wschód pisał tak (Postanowienie o umorzeniu śledztwa, sygnatura akt 1 Ds. 401/09): „Głównym zarzutem w tzw. sprawach paliwowych przedstawianym zazwyczaj oskarżonym jest oszustwo popełniane na szkodę Skarbu Państwa, związane z wyłudzeniem zwrotu podatku VAT oraz z niepłaceniem podatku VAT i akcyzy”.

Z pozoru wygląda to na wykroczenia podatkowe, określone w ustawie karnej-skarbowej. No, ale wówczas po baronów nie możnaby wysyłać plutonów antyterrorystycznych, rzucać na glebę, skutych kajdankami sprowadzać na przesłuchanie, a wreszcie wsadzać do aresztów.

Prokuratura sobie poradziła z tym problemem, a jak, to wyjaśnił prokurator Marek W. W swych wyjaśnieniach prokurator był szczery do bólu. Na szczerość pozwolił sobie zapewne dlatego, że mówił dla czytelników niskonakładowego „Czasu Bocheńskiego” (2006 r.). A oto, co powiedział:

***

"Popatrzyłem na tę sprawę z nieco innej optyki, niż prokuratorzy prowadzący podobne sprawy w kraju. Oni patrzyli na nią przez pryzmat przepisów karno-skarbowych, ja przez pryzmat kodeksu karnego. To powoduje pewną bardzo istotną różnicę".

Gazeta: "Jaką?"

W: "W zakresie, o którym mówimy polskie prawo karne charakteryzuje pewien dualizm. Chodzi o to, że podobne typy przestępstw, jak np. oszustwa czy fałszerstwa dokumentów przez oba kodeksy są zagrożone karami o ogromnej różnicy dolegliwości. Chociaż działania przestępcze w swej istocie polegają na tym samym – następuje fałsz na dokumencie – to w ramach kodeksu karno-skarbowego kara za ich popełnienie jest bardzo niska, natomiast w ramach kodeksu karnego dolegliwości są większe. Można stosować m.in. areszt, a w ślad za tym prowadzić bardziej stanowcze kroki w celu ujawnienia przestępstwa".

***

Gazeta: "Zatem, abstrahując już od wpływu aresztu na skuteczność postępowania, potraktowanie sprawy nie jako przestępstwa karno-skarbowego, ale karnego umożliwia skazanie na wyższą karę?"

W: "Nie tylko. Kodeks karny stwarza możliwość odebrania przestępcom nielegalnie zdobytych majątków. Oszustwa tego typu są zagrożone karą ośmiu lat pozbawienia wolności. Natomiast pranie pieniędzy w ramach działalności w zorganizowanej grupie przestępczej to już 15 lat więzienia. Co tu dużo mówić: jeśli niektórzy z tych ludzi zarabiali dziennie nawet i milion złotych, to czym dla nich była grzywna, nawet w maksymalnej wysokości 720 tys. zł? Kierownikiem zespołu zostałem m.in. właśnie dlatego, że bardzo szybko dostrzeżono słuszność takiego spojrzenia na sprawę i podzielono mój punkt widzenia co do oceny prawnej tych przestępstw".

***

To, co mówił prokurator W. brzmiało niesłychanie. Prezentował on siebie jako autora patentu na zamykanie ludzi, których w świetle prawa nie wolno było zamykać. Przepisy zbyt łagodne olano. Patent W. trafił na sprzyjający grunt – władzę w Polsce akurat przejęli politycy, wyznający dewizę, że cel uświęca środki. Manipulowano więc paragrafami, by móc łamać ludzi.

Ciąg dalszy w części III.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku