Ministrowie niesprawiedliwości. Część II

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W poprzedniej części dotarliśmy do ministra od gwoździ, czyli haków. Wbrew tym określeniom nie był to minister hutnictwa i metalurgii. Chodziło o szefa resortu mylnie zwącego się Ministerstwem Sprawiedliwości. O Zbigniewa Ziobro. W poprzedniej części pisaliśmy o nim i jego poprzednikach. W tej prezentujemy jego następców.

 

 

Zbigniew Ćwiąkalski (bezpartyjny) od 16 listopada 2007 do 21 stycznia 2009

 

Profesor prawa. Wybitny adwokat. Broni ludzi, a nie oskarża. Co nie mniej istotne, osoba spoza układów politycznych. Może to było prawdziwą przyczyną jego odwołania. Gdyby miał czas, mógłby naprawdę zreformować aparat ścigania i sądownictwo, gdyż znał ich słabe strony. Zdymisjonowano go pod pretekstem, że ponosi odpowiedzialność za śmierć ważnego świadka w monitorowanej celi zakładu karnego. Jakby minister był od tego, by świadka pilnować. 

 

p.o. Prezes Rady Ministrów Donald Tusk od 21 stycznia 2009 do 23 stycznia 2009

 

Żaden prawnik, natomiast wybitny polityk. Można rzec nawet, że genialny. Wiedział, kiedy zbudowana przez niego Platforma Obywatelska zacznie iść na dno i zawczasu się ewakuował.

 

Andrzej Czuma (PO) od 23 stycznia 2009 do 13 października 2009

 

Postawić Andrzeja Czumę na czele resortu sprawiedliwości było tym samym nieomal, czym byłoby postawienie na czele tego resortu starożytnego posągu greckiej bogini Temidy. Nieco młodszy, ale tak samo posągowy.

 

Krzysztof Kwiatkowski (PO) od 14 października 2009 do 18 listopada 2011

 

Gatunek na wymarciu. Kompetentny człowiek na stanowisku ministra. Po odejściu z rządu został szefem NIK.

 

Jarosław Gowin (PO) od 18 listopada 2011 do 6 maja 2013

 

Typowy słoń w składzie porcelany. Zasłynął swoją kampanią na rzecz deregulacji (wolnego dostępu) zawodów, w tym zawodów prawniczych. Z pozoru wyglądało to nieźle. Efekt, to wysyp wygłodniałych, żarłocznych komorników, których ciągle przybywa i przybywa.

 

Marek Biernacki (PO) od 6 maja 2013 do 22 września 2014 r.

 

Źle się dzieje, gdy szef zwierzchnik policji staje się ministrem sprawiedliwości. Tak było w tym przypadku. W jednym rządzie był ministrem spraw wewnętrznych (podlegała mu policja), jako poseł był przewodniczącym Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Gdy przestał być ministrem sprawiedliwości natychmiast znowu objął stanowisko przewodniczącego Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych.

 

Cezary Grabarczyk (PO) od 22 września 2014 r.

 

Katastrofa. Według "Wikipedii": W latach 1984–1987 był starszym referentem w łódzkim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Od 1987 pracował jako inspektor w Przedsiębiorstwie Gospodarki Mieszkaniowej Łódź-Bałuty, w 1988 jako inspektor w Urzędzie Miasta Łodzi. W latach 1988–1996 był zatrudniony jako asystent w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. W 1989 rozpoczął praktykę jako adwokat w kancelarii adwokackiej. W latach 1998–1999 pełnił funkcję zastępcy prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. W latach 1999–2001 zajmował stanowisko I wicewojewody łódzkiego.

 

Borys Budka jest już 29 ministrem sprawiedliwości po 1989 r. Czekamy pełni nadziei, że wreszcie zajmie się tym, czym trzeba. Na początek niech zlikwiduje tzw. sąd elektroniczny - maszynkę do produkcji nakazów zapłaty, służącą (wedle uznania: między innymi/czasami/głównie) przekręciarzom. 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku