Karać to mało. Zwykłych obywateli trzeba karać surowo i „bez taryfy ulgowej”.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Pisaliśmy o niezwykłej pobłażliwości naszych organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości względem wybrańców narodu. Tych, których wybryki finansuje społeczeństwo poprzez płacenie podatków. Jak więc te same organy ścigania i wymiar sprawiedliwości traktują tych, którzy wybrańcami nie są?

 

Proces, jaki miał miejsce rok temu, media okrzyknęły mianem "jeden wielki absurd". Chora na alzheimera starsza kobieta oskarżona została o usiłowanie kradzieży sałatki, która kosztowała 2,99 zł. Mimo, że już na pierwszy rzut oka widać było, iż stan zdrowia 75-letniej kobiety pozostawia wiele do życzenia, prawo zadziałało z ogromną skutecznością, jakiej próżno szukać w stosunku do zatwardziałych przestępców, nie mówiąc o posłach, prokuratorach i innych uprzywilejowanych rodzynkach, na pewno o wiele sprawniej myślących od tej pani. Ostatecznie sąd w Świdniku umorzył postępowanie, ale nie ze względu na błahość zarzucanego kobiecie czynu. Kobieta uznana została bowiem za winną, jednak ze względu na chorobę nie mogła ponieść odpowiedzialności karnej – w momencie usiłowania kradzieży nie była dostatecznie świadoma swojego zachowania. Koszt całego przedsięwzięcia setki razy przewyższył wartość nieszczęsnej sałatki.

Inna staruszka, tym razem 92-letnia, została wysłana do więzienia, bo ukradła bukiet kwiatów wartych 30 złotych. Właściwie to nawet nie wiadomo czy kobieta kwiaty ukradła, czy po prostu zapomniała zapłacić z powodu demencji. Sąd wymierzył jej karę mandatu w wysokości 100 złotych. Gdy "złodziejka" go nie uiściła, bezduszny wymiar sprawiedliwości skazał kobietę na areszt.

Sąd uznał, że kara „spełni swój cel wychowawczy i prewencyjny”. A rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu zaznaczył, że wobec sprawców przestępstw „nie ma żadnej taryfy ulgowej”. 

Student filozofii z Poznania zrywał w nocy reklamy. Z ogrodzenia przy sklepie meblowym usunął kilka banerów, które jego zdaniem szpeciły miasto. Wcześniej sprawdził w urzędzie miasta, że umieszczone tam zostały nielegalnie. Policja uznała to za kradzież, postawiła mu zarzuty, przeszukała mieszkanie. Student musiał zapłacić 300 zł grzywny, natomiast właścicielom nielegalnych reklam nikt zarzutów nie postawił.

Małżeństwo emerytów sprzedało mieszkanie w Gdyni, a za otrzymane ze sprzedaży mieszkanie kupiło działkę na wsi i zaczęło budować dom, na który zaciągnęło kredyt. Jednak małżonkowie po sprzedaży mieszkania nie złożyli jednego oświadczenia, bo zostali wprowadzeni w błąd przez pracownicę urzędu skarbowego. Oświadczenie to było tak nieistotnie, że obowiązywało zaledwie przez kilka miesięcy, a potem konieczność jego składania została wycofana. Nie przeszkodziło to jednak urzędnikom skarbowym nałożyć na emerytów kary wynoszącej blisko 60 tys. złotych. 

Takich przykładów gnębienia obywateli, karanych z przesadną surowością, są setki, jeśli nie tysiące. Najwyraźniej u nas Temidzie nieco zsunęła się z oczu opaska, mająca symbolizować bezstronność. 

Ostatnio zmieniany piątek, 29 maj 2015 20:45

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku