Romeo i paka

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Seks?

Jest to przestępstwo

karane wyrokiem

bezwzględnego więzienia.

 

 

 

 

 

 

 

            Poznali się na czacie.

 

            Ona:

 

            - Poślij mi swoje zdjęcie.

 

            Posłał.

 

            - Chcesz moje?

 

            - Pewnie, że tak.

 

            Posłała mu swoje zdjęcie.

 

            - Wyglądasz super.

 

            - Wiem.

 

            Wkrótce się spotkali. Umówili się na kolejną randkę. Pieścili się i całowali. Potem poszli dalej. W aktach ich romansu nazwano to stosunkiem dopochwowym. Było im ze sobą bardzo dobrze, aż po kilku miesiącach ona oświadczyła:

 

            - Wiesz, mam chłopaka.

 

            - No wiem. Przecież ja nim jestem.

 

            - Ty jesteś moim przyjacielem. No, może kochankiem. Ale mam stałego chłopaka. Takiego, którego poznali moi rodzice.

 

            Jemu zrobiło się głupio.

 

            - Co będzie z nami?

 

            - Nie chcę cię tracić. Spotykajmy się, jak do tej pory. Tylko uważajmy, żeby nikt o tym nie wiedział.

 

            Ten romans trwał do początku 2012 r. Pod koniec stycznia tego roku ona zrobiła sobie topless słitfocię telefonem. Specjalnie dla niego. I zaraz mu ją wysłała.

 

            - Jak ci się podoba ta fotka – pytała.

 

            - Jest zarąbista – odpowiedział zgodnie z prawdą.

 

            A potem o romansie dowiedział się oficjalny chłopak dziewczyny i jej rodzice. Na początku lutego 2012 r. do mieszkania kochanka dziewczyny wpadła policja. Jej nieoficjalny chłopak został skuty niczym pospolity kryminalista i przewieziony na dołek w Komendzie Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Nie miał wtedy jeszcze zielonego pojęcia, co się stało. Podczas pierwszego przesłuchania dowiedział się, że jest prawdopodobnie seryjnym gwałcicielem. Na razie wiadomo o jednej z jego ofiar, która była przez niego gwałcona przez trzy lata. Niemniej policja dobrze wie, że to biedactwo nie było jedyną skrzywdzoną przez niego mieszkanką Bielska-Białej. Były inne dziewczynki i kobiety. Są świadkowie, którzy to potwierdzają. Są już zebrane dowody, które świadczą przeciwko niemu. Te dowody znaleziono na forach internetowych i na czatach, gdzie polował na swoje ofiary. Innych zgwałconych przez niego dziewczynek i kobiet na razie nie przesłuchano, ale to tylko kwestia czasu. Z pewnością zgłoszą się inne jego ofiary na wieść, że pochwycono seryjnego gwałciciela. Jeśli się dotąd nie zgłosiły, to tylko dlatego, że udział w postępowaniu śledczym wiąże się z dodatkową traumą i upokorzeniem dla jego ofiar. Ale policja i tak sobie poradzi, gdyż ma już namiary na inne zgwałcone przez niego białogłowy.

 

***

 

            Nie wolno nam podać prawdziwych imion obojga kochanków, dlatego na potrzeby tego artykułu nazwiemy ich Romeo i Julia. Pod sygnaturą d Ds Kp 1338/12 prokuratura w Bielsku-Białej wszczęła śledztwo przeciwko wielokrotnemu gwałcicielowi imieniem Romeo. Ponieważ na wstępie prokuratura znała dane tylko jednej jego ofiary, wobec czego zarzut dotyczyły tylko jej. Julia przez około dwa lata miała być „zmuszana do innych czynności seksualnych oraz do obcowania płciowego”. Romeo dowiedział się, że szantażował Julię grożąc jej ujawnieniem sprezentowanych mu przez nią fotek. Fotki niczego sobie. Wiele dziewcząt samodzielnie umieszcza takie w internecie. Ale prokuratura doszła do wniosku, że Julia jest skromną panienką, wychowaną w duchu katolickiej wstrzemięźliwości, która stosunki przedmałżeńskie traktuje jako obrzydliwy występek, do którego była zmuszana. I nigdy, ale to nigdy nie pokazałaby nawet kawałka nagiego ramiona mężczyźnie, który nie jest jej mężem. Chyba, że byłaby do tego przymuszona.

 

            Sąd nie miał wątpliwości, że prokuratura słusznie oceniła materiał dowodowy. Romea najbardziej obciążały właśnie zeznania Julii. Dziewczyna została przywieziona na komendę policji przez ojca oraz swojego oficjalnego chłopaka i do protokołu zeznała, że Romeo ją gwałcił. Dzwonił do niej (albo w znany sobie tylko sposób zmuszał, by to ona dzwoniła do niego). Następnie przyjeżdżał po nią samochodem, a następnie gwałcił ją. Do gwałtów najczęściej dochodziło w domu Julii pod nieobecność jej rodziców. Niekiedy w hotelu. Jeden lub dwa takie czyny przestępcze zostały dokonane w samochodzie. Po zaliczonym gwałcie Romeo odwoził Julię pod dom. Przez dobre dwa lata nikt nie podejrzewał, że Julia jest gwałcona. Wykrył to dopiero jej oficjalny chłopak.

 

***

 

            3 lutego 2012 r. Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej podjął decyzję o aresztowaniu Romea na pierwsze trzy miesiące. Kochanek vel gwałciciel Julii trafił za kraty, gdzie siedzieli inni kryminaliści.

 

            Utartym obyczajem polskich aresztów jest żądanie „białka” od każdego aresztanta, który po raz pierwszy wchodzi do celi. „Białko” to postanowienie o tymczasowym aresztowaniu, na którym wypisany jest zarzut. Dzięki temu pozostali osadzeni wiedzą, czy nowo przybyłemu można podawać rękę, czy przy najbliższej okazji należy go ukatrupić. Jako gwałciciel Romeo należał do tej drugiej kategorii. Tylko specjalnym zabiegom funkcjonariuszy służby więziennej zawdzięcza to, że jeszcze żyje.

 

            W czasie, kiedy pozostali osadzeni zastanawiali się czy sfingowane samobójstwo przez uduszenie będzie najlepszym sposobem zgładzenia Romea, policjanci szukali kolejnych zgwałconych przez niego dziewczynek i kobiet. Korepetytorka Julii zeznała policji, że kiedyś poznała Romea. Na pytanie, czy zna jakieś inne kobiety, które go poznały, wskazała koleżankę. Koleżankę nawiedzili w jej mieszkaniu. Było to działanie średnio dyskretne, tym bardziej, że chcieli od niej dowiedzieć się, czy także nie została zgwałcona przez Romea.

 

            Koleżanka została wezwana na przesłuchanie. Zeznała, że istotnie znała Romea, ma go nawet wśród swoich znajomych na forach internetowych, na „nk” i facebooku. Wówczas na życzenie prokuratury policjanci zabrali jej komputer oraz telefon komórkowy i poddali szczegółowym badaniom.

 

            Oważ koleżanka nie potwierdziła gwałtu na jej osobie. Nie znała żadnych innych istot, które mogłyby zostać zgwałcone przez Romea. Zeznała, że Romeo jest normalnym facetem. Kiedy została ponownie wezwana na przesłuchanie, tym razem do sądu, odczytano jej tamto zeznanie. Usłyszała, że w śledztwie miała nazwać Romea „gnojem” i wyrażać się o nim jak najgorzej.

 

            - Ja nigdy tak o nim nie powiedziałam – musiała prostować.

 

            Przesłuchano również inne koleżanki Julii i niektórych kolegów. Nikt nic nie potrafił powiedzieć o jej relacjach z Romeem poza jedną, której Julia miała raz wyznać, że na boku spotyka się z jakimś mężczyzną. Czyni do wyłącznie dla seksu.

 

***

 

            Z zeznaniami świadków na swój temat Romeo mógł zapoznać się dopiero po dwóch miesiącach aresztu, choć prokurator domagając się umieszczenia go za kratami, mówił sądowi o pięciu świadkach. Konfrontację Romea z Julią, która powinna być pierwszą czynnością śledztwa, przeprowadzono dopiero po trzech miesiącach. Tym razem Julii nie towarzyszyli ojciec i jej oficjalny chłopak. A ona nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Oświadczyła, że dobrowolnie udostępniała Romeowi swoją pochwę i zezwalała na to, by ją całował tudzież na różne miłe sposoby. Mimo to prokuratura 30 kwietnia złożyła w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej wniosek o przedłużenie aresztu dla Romea o kolejne trzy miesiące. Tym razem jednak sprawa trafiła do innego sędziego, który nakazał wypuścić Romea na wolność. Sędzia zapoznał się m.in. z esemesami, jakie Romeo otrzymywał od Julii. Sędzia stwierdził: „Wątpić należy, by posyłała je osoba zmuszana do obcowania płciowego z podejrzanym. Mało tego, z esemesów wynika niewątpliwie, że pokrzywdzona chce nadal spotykać się z podejrzanym oraz chce ukryć przed swoim aktualnym chłopakiem fakt utrzymywania relacji ze swym byłym, także seksualnym partnerem”. Sędzia zauważył też, iż Julia podała podczas konfrontacji kilka faktów, które nijak nie chcą pasować do tezy o zmuszaniu do seksu i gwałtach. Nie wszystkie spotkania Romea i Julii kończyły się zbliżeniem płciowym. Gdy mówiła, że nie ma ochoty na seks, wtedy tylko ze sobą rozmawiali. Sędzia zastanawiał się, jak to możliwe, by do większej części gwałtów na Julii doszło w jej domu. I nie bardzo mógł zrozumieć, dlaczego formalne doniesienie o gwałcie złożył ojciec Julii, nie zaś ona sama.

 

            W ten sposób Romeo znalazł się na wolności, a wówczas Julia odnalazła Romea. I ponownie zaczęła się z nim spotykać. Oboje też wiele razy dzwonili do siebie. Z telefonów komórkowych wysyłali do siebie esemesy, korespondowali i rozmawiali ze sobą również poprzez komunikatory internetowe, np. gadu-gadu.

 

            - Co byś zrobiła, jak bym przytulił mocno i pocałował cię w usta?

 

            - Nie wiem...

 

            - Pewnie znowu by ci się  spodobało ;)

 

            - Powiem szczerze, czasem mi tego brakuje.... i żałuję tego co się stało.

 

            - Czułem, że żałujesz tego, ze poszłaś na policję i złożyłaś to dziwne  zawiadomienie,

 

mam rację myszko?

 

            - Tak.

 

            - Chcesz to cofnąć? Zmienić zeznania?

 

            - Niech tak zostanie jak jest. Nie chcę już o tym rozmawiać, proszę cię kochanie.

 

            Śledztwo trwało, a oni kontynuowali swój romans.

 

            - Zrobili ze mnie twojego oprawcę, gwałciciela.... a ty  lubisz mnie? Nienormalne to.

 

            - Może (symbol – uśmiech). Zrozum, ja się po prostu boję i nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze się spotkamy, bo nie chcę, by nas ktoś widział, a nie daj Boże z mojej rodziny.

 

            - Zmieniłaś nick?

 

            - Jaki nick?

 

            - Jak sms pisałaś z netu to był nick „zakazana”.

 

            - Specjalnie tak napisałam, żebyś się kapnął, że to ja (symbol – usmiech).

 

            - A stęskniłaś się za mną, że napisałaś z gg?

 

            - Może.

 

***

 

            Niezależnie od śledztwa w sprawie wielokrotnego gwałtu na Julii w tej samej prokuraturze toczyło się osobne śledztwo dotyczące gróźb karalnych wobec Romea. Oficjalny chłopak Julii miał mu grozić śmiercią. Obiecywał, że przygotuje fałszywe dowody popełniania przez Romea przestępstw. Romeo opowiedział o tym prokuratorowi. Wszczęto śledztwo. Przesłuchano oficjalnego chłopaka Julii, który się przyznał do winy. Prokuratura śledztwo dotyczące gróźb karalnych umorzyła. Decyzję tę uzasadniono całkiem logicznie. Nic dziwnego, że oficjalny chłopak Julii rozmawiając z jej nieoficjalnym chłopakiem, a zarazem partnerem seksualnym dał się ponieść emocjom. Każdy normalny mężczyzna mógłby tak zareagować. Groźby karalne, w innym wypadku stanowiące przestępstwo, w tym akurat przypadku były naturalną reakcją zdrowego, stuprocentowego samca.

 

            W tym czasie Julia i Romeo esemesowali do siebie w sprawie kolejnego zdjęcia dziewczyny.

 

            - A jakie to masz focie?

 

            - Już je widziałeś.

 

            - Poślij coś.

 

            - Ale obiecaj, że zobaczysz i usuniesz od razu.

 

            - Boskie..... tego nie widziałem.

 

            Kiedy indziej było o hotelu.

 

            - No bo ślicznie będziesz w tym wyglądać. No co to za przyjemność.

 

            - No może, ale pod warunkiem, że tylko zobaczysz, a ja później od razu się przebiorę.

 

            - Pójdziemy w tym razem spać w hotelu.

 

            - Hmmm może (symbole – uśmiech, buziak).

 

            Wreszcie rozpoczął się proces. III Kp 1338/12 w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej. Na ławie oskarżonych  Romeo jako wielokrotny gwałciciel. Jako jego ofiara Julia. Proces trwał, a Romeo i Julia omawiali szczegóły randki:

 

            - Kup sobie pejczyk na mnie, hhehehe.

 

            - Pogadamy se na randce... cienko będziesz piszczeć.

 

            - Nie boję się.

 

            - Bo ci  się podoba hehe.

 

            - Nieprawda.

 

            - Nie lubisz sexu ze mną?

 

            - A czy ja coś takiego powiedziałam?

 

***

 

            Jednocześnie Julia prosiła, by Romeo nie ujawniał przed sądem, że kontakty między nimi nie ustały. Zachowały się i takie esemesy. Romeo przez dłuższy czas ukrywał ten fakt. Jednocześnie coraz wyraźniej widział, że sąd chce go skazać. Podczas którejś z rozpraw wstał i powiedział, że nigdy nie gwałcił Julii, a uprawiał z nią seks, dlatego że oboje tego pragnęli. Co więcej Julia dalej go pożąda. Sędzia zażądała dowodów. Dowody Romeo miał w telefonie. M.in. taki dialog toczony pomiędzy nim a Julią za pomocą wiadomości tekstowych:

 

            - Mm, tym razem wezmę cię od tyłu, oki?

 

            - No nie wiem, nie wiem.

 

            - Wtedy głębiej wejdę i masz więcej przyjemności.

 

            - Nie musisz mi tłumaczyć, na czym polega ta pozycja (rozmowę kończy symbolem – bardzo szeroki uśmiech).

 

            Sąd był zszokowany. Julia czerwona. Prokurator zastanawiał się nad ripostą. A na to obrońca Romea, żeby ten pokazał sądowi kolejny dialog esemesowy. Pokazał więc:

 

            - Kiedy wanna razem?

 

            - Nie wiem.

 

            - A chcesz?

 

            - Fajnie by było (symbol – uśmiech).

 

            W trakcie procesu Julia i Romeo omawiali pikantne szczegóły dotyczące tylnej kanapy jego samochodu. Julia tłumaczyła mu przewagę palcówki nad minetą. Omawiali zagadnienie liczby palców, których powinien użyć Romeo, by sprawić jej rozkosz.

 

            W procesach o gwałt zwykle brakuje dowodów. Zwykle jest słowo przeciwko słowu. Tu dowodów aż nadto. Prokuratura odtworzyła wiele spośród rozmów prowadzonych pomiędzy Romeem a Julią. By wydać sprawiedliwy wyrok, sąd dostał do dyspozycji 4 tysiące esemesów i 200 stron stenogramu rozmów prowadzonych za pomocą internetowego komunikatora gadu-gadu. Nigdzie Julia nie stwierdza, że była szantażowana, przymuszana do seksu czy gwałcona. Wiele razy natomiast stwierdza, że towarzystwo Romea sprawia jej frajdę.

 

            Jedna z ostatnich ich rozmów brzmiała tak:

 

            - To wyjdź wreszcie za mnie.

 

            - Wiesz, że nie mogę.

 

            - Miałabyś mnie już tylko dla siebie.

 

            - Wiem.

 

            - Co ty na to?

 

            - Wiesz, że to się nie uda.

 

            - Właśnie, że wiem, że się uda, kochanie.

 

            - Wiesz, jak nam dobrze z sobą?

 

            - Nie przekonasz mnie, przykro mi.

 

            - To do końca życia będę tylko twoim kochankiem?

 

            - Nie wiem.

 

            - Może kiedyś się zgodzisz być ze mną na stałe.

 

            - Jak ty sobie to wyobrażasz?

 

            - Bycie z sobą w sposób dojrzały... mieszkać wspólnie... dbać o siebie, ale też i korzystać z życia...

 

            Ta rozmowa odbyła się w styczniu 2013 r. Potem jeszcze Romeo i Julia kontaktowali się parokrotnie.

 

            Niedawno zapadł wyrok. Oskarżyciel zażądał dla Romea 4 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Sędzia skazała go zgodnie z oczekiwaniem oskarżyciela 4 lata odsiadki bez zawieszenia. Uzasadnienia pisemnego jeszcze nie ma, ale w uzasadnieniu ustnym sędzia nazwała Romea seksoholikiem. Romeo czeka na miejsce w więzieniu.

 

            Ta opowieść ma swój ciąg dalszy. Będziemy informować.

 

             (Artykuł ukazał się w tygodniku "NIE")

Ostatnio zmieniany piątek, 25 wrzesień 2015 22:01

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku