Na dno

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

 

Urząd skarbowy ze znanej firmy "Atlantic" uczynił Titanika. Firma gładko idzie na dno, gdyż w momencie, gdy popadła w tarapaty fiskus zablokował jej konta. I tak nasi poborcy podatków zniszczyli firmę, będącą wizytówką polskiego biznesu na Ukrainie i w Rosji.

 

Lada moment do historii może przejść „Atlantic”,  znany polski producent bielizny z ponad 20 letnią tradycją. 

Niedawno opisywaliśmy sposób, w jaki ZUS jedną niekorzystną decyzją, wykończył firmę odzieżową „Ivett”. Na tym i kilku innych przykładach próbowaliśmy udowodnić, że państwo polskie, zamiast pomagać rodzimym firmom, unicestwia je. Teraz mamy tego kolejny dowód. Tym razem unicestwiającym jest urząd skarbowy.

Chyba każdy choć raz zetknął się z produktami „Atlantica”.  Bielizna, kostiumy kąpielowe, skarpetki, szlafroki i inne artykuły tego producenta były chętnie kupowane, ponieważ nie ustępowały pod względem jakości słynnym światowym markom, a miały o wiele niższą cenę.  Poza Polską firma koncentrowała się na dwóch rynkach zbytu: rosyjskim i ukraińskim. To tam trafiało około 60 proc. wytwarzanych produktów. Dzięki „Atlanticowi”  Polska cieszyła się na Wschodzie szacunkiem, jako kraj nowoczesny, gdzie  produkuje się rzeczy dorównujące jakością tym, które pochodzą ze światowych stolic mody: Paryża czy Mediolanu.  Sprzedaż rozwijała się tak dobrze, że prezes firmy, Wojciech Morawski zdecydował się otworzyć własne centrum dystrybucyjne za wschodnią granicą.

Dobrą passę „Atlantica”  przerwał najpierw światowy kryzys, a potem konflikt pomiędzy Rosją a Ukrainą. Rynek wschodni się załamał,  a firma przechodziła ciężkie chwile. Jednak nie dobił jej ani kryzys na świecie, ani rosyjskie embargo, ani nawet Majdan i wojna na Ukrainie. Choć „Atlantic” otrzymał ciężkie ciosy, firma próbowała się restrukturyzować i wdrażać program naprawczy. Świetną firmę i słynną również poza granicami kraju markę dobił polski urząd skarbowy. Naliczył spółce gigantyczny podatek w chwili, gdy ta walczyła o przetrwanie,  a potem, żądał jego natychmiastowej wpłaty. 

- Potknąłem się na Wschodzie, a państwo mnie jeszcze kopnęło. Robi się wszystko, żeby producenci jabłek dostali rekompensaty, a producenci odzieży są dobijani – skarży się Wojciech Morawski, prezes „Atlantica”. O sytuacji firmy informował na konferencji prasowej.

Państwo nie tylko nie pomogło spółce „Atlantic”,  ale wymierzyło jej dodatkowego kopa, blokując wszystkie konta. Chyba tylko po to, żeby mieć pewność, iż  firma już się nie podniesie. Bo jedynie tak należy rozumieć działanie fiskusa w tej sytuacji. Państwo na pewno nic na tym nie zyska, biorąc pod uwagę, że niebawem będzie musiało wypłacać zasiłki ponad 450 pracownikom firmy. 

Niestety, potwierdziło się też to, co wykazał ostatnio raport NIK. Państwo polskie nie jest w stanie zapobiec wypływowi za granicę grubych miliardów złotych z tytułu podatków, należnych od firm zagranicznych. Olbrzymie straty fiskus próbuje sobie rekompensować masakrując małych i średnich polskich przedsiębiorców. To w nich z całą surowością biją kontrole, kary i wyroki sądowe, o czym stale donosimy. 

Bardzo niepokojącym zjawiskiem jest też to, że firmy produkcyjne, które mogą przyczynić się do rozwoju gospodarki, upadają. Na ich podatkach żerują urzędy, które nic nie produkują, a ciągle rosną w siłę. 

Ostatnio zmieniany środa, 19 sierpień 2015 05:52

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku