Wyrok na sztukę. Część I

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

„Ostatnia wieczerza” malarza i profesora gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych Macieja Świeszewskiego to obraz, który miał reprezentować polską kulturę na międzynarodowej wystawie Expo w Mediolanie. Dosłownie na parę minut przed odlotem obrazu z Gdańska, artysta telefonicznie dowiedział się, że jego dzieło nigdzie nie pojedzie.

 

Pod pracę Świeszewskiego, która miała ilustrować wystawę „Wyżywienie planety, energia dla życia”, przygotowany został cały pawilon. Obraz inspirowany był freskiem Leonarda da Vinci o tym samym tytule tyle, że w miejscu apostołów znaleźli się artyści, poeci i naukowcy, a stół do którego zasiedli, zastawiony jest chlebem, winem i owocami. Wokół latają motyle i pszczoły, a światło nad Chrystusem przypomina tęczę. Nie ma tu nic bulwersującego, elementów obscenicznych ani nawet nagości. Co mogło tu być tak kontrowersyjnego, że obraz wstrzymano?Nie wiadomo. Artyście też tego nie wytłumaczono. W ostatniej chwili otrzymał tylko lakoniczną informację urzędnika Polskiej Agencji Inwestycji Zagranicznych podległej Ministerstwu Gospodarki, że: „decyzją polityczną wyjazd obrazu został wstrzymany”. Nieoficjalnie mówi się, że była to jednoosobowa decyzja wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego, który stwierdził, że obraz obraża jego uczucia. Jakie to uczucia? Na pewno nie poczucie estetyki, bo na tym polu wicepremier nie jest autorytetem. A może chodziło o uczucia religijne? W takim razie, Piechociński wychodziłby przed szereg, uzurpując sobie prawo decydowania o kolejnej dziedzinie, o której nie ma pojęcia. Wcześniej bowiem dzieło otrzymało nagrodę od polskiego Episkopatu.

Mimo wszystko, gdański artysta może mówić o szczęściu. Znamy bowiem przypadki, w których niezrozumienie dzieł prowadzi ich twórców przed sąd. Tak było w przypadku łódzkiego malarza, Krzysztofa Kuszeja. Artysta chciał zwrócić uwagę na problem pedofilii w Kościele, który jego zdaniem był spychany na margines. W tym celu namalował serię obrazów, na których zostały przedstawione twarze dzieci, postaci w sutannach, symbole religijne oraz naturalistycznie odtworzone narządy płciowe dorosłych i dzieci. Na każdym obrazie Krzysztof Kuszej umieścił nazwę polskiej miejscowości, w której doszło do molestowania, inicjał molestującego księdza oraz imię molestowanego dziecka. Swoje dzieła umieszczał na administrowanej przez siebie stronie internetowej oraz oferował je do sprzedaży na jednym z portali aukcyjnych. Na wspomnianej witrynie artysta zamieścił również swój wiersz dotyczący problematyki pedofilii. Jego akcja zakończyła się tym, że sam trafił przed wymiar sprawiedliwości pod zarzutem... rozpowszechniania i utrwalania treści pornograficznych z udziałem małoletnich. Prokuratura nie miała wątpliwości: Krzysztof Kuszej popełnił przestępstwo. W październiku 2010 roku Krzysztof Kuszej został zatrzymany. Po przeszukaniu pomieszczeń policjanci zabezpieczyli 20 obrazów oraz jego komputer. Prokurator zażądał półtora roku więzienia. Przez dwa lata batalii sądowej malarz tłumaczył, że użyte przez niego środki były adekwatne do skali problemu. W końcu sędzia zrozumiał intencje artysty i orzekł, że nie propaguje on pedofilii, tylko tworzy sztukę krytyczną.

 

Część II jutro.

Ostatnio zmieniany piątek, 12 czerwiec 2015 22:48

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku