Akta bezprawia III część

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podczas rozprawy sądowej prokurator usiłował przeszkodzić sądowi w ustaleniu faktów. Chodziło o to, czy służby specjalne prowadziły nielegalne operacje. Czy miały swoich tajnych współpracowników w urzędach podatkowych. Czy wykorzystywały ich, by niszczyć uczciwych biznesmenów. Czy swoich konfidentów chroniły poprzez ukrywanie przed policją swej wiedzy o zamachu na życie człowieka. Prokurator nawet to starał się zatuszować.

Tak niszczono biznes. Posuwano się do znacznie gorszych rzeczy. Ten sam funkcjonariusz,który ujawnił fakt nieformalnej współpracy inspektora skarbowego BM z tajnymi służbami, przed sądem zeznał również o zamachu na życie Krzysztofa Porowskiego. Zamach został przeprowadzony. To, że nikt w nim nie zginął, można uznać za cud.

Krzysztof Porowski z Krakowa miał odebrać nowego mercedesa. W czasie, gdy auto czekało na odbiór w autoryzowanym salonie sprzedaży, ktoś tak w nim uszkodził układ wspomagania kierownicy, aby samochód nagle, podczas jazdy, stracił sterowność.

Ponieważ Krzysztof Porowski nie mógł odebrać samochodu w zaplanowanym terminie, poprosił o to Katarzynę H. Biznesmenka bezpiecznie przejechała cały odcinek autostrady pomiędzy Krakowem a Katowicami. Do wypadku doszło dopiero podczas pokonywania torowiska tramwajowego w Sosnowcu, gdy samochód jechał bardzo wolno. Biznesmenka odniosła obrażenia.

Funkcjonariusz TZ zeznał przed sądem, że nie był to zwykły wypadek, ale zamach. O czym tajne służby wiedziały, lecz nic nie zrobiły, gdyż sprawcą był ich współpracownik:

"Ja powiedziałem podczas poprzedniego przesłuchania, że za wypadkiem, o którym była  mowa, stał Andrzej Dz., a nie UOP, dlatego że UOP do takich rzeczy się nie posuwał. O tym, że za zamachem stał Dz. wiedziałem na pewno od zastępcy szefa delegatury UOP w Katowicach. Mówiło się nawet, że rodzinka się sama powybija" -  Porowski i Dz. byli krewnymi.

I dalsze zeznanie funkcjonariusza UOP:

"Ja nie miałem powodu o tym nikogo informować, skoro powiedział mi o tym przełożony. Priorytetem była wtedy sprawa pana Porowskiego, a nie zamachy na niego. Skoro W. i Dz. składali takie a nie inne zeznania, to nie było powodu, żeby coś z tym zrobić. Bez tych zeznań nie można było im zrobić sprawy" (Porowskiemu, Katarzynie H., Hurasowi). I dalej:

"Ja już zeznawałem, że oni byli chronieni przez UOP".

Wyjaśnienia

TZ to skruszony funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa, który zeznał o przestępstwach popełnionych przez innych funkcjonariuszy oraz o tuszowaniu przestępstw popełnionych przez konfidentów UOP

Dz. i W. to konfidenci UOP

Inspektor BM to prawdopodobnie tajny współpracownik służb, uczestniczący w operacji skierowanej przeciwko biznesmenom oraz wiceprezesowi Sądu Okręgowego w Katowicach, których próbowano zwerbować, a gdy odmówili postanowiono zniszczyć i posadzono na ławie oskarżonych pod fałszywymi zarzutami

W dniu jutrzejszym publikujemy część IV. O stosowaniu metod typowych dla UB, gestapo czy NKWD i o tym, że nikomu z odpowiedzialnych za ten stan rzeczy włos z głowy nie spadł; przeciwnie - najbardziej brutalny i agresywny funkcjonariusz kilka lat później dowodził akcją zatrzymania bardzo znanej posłanki; akcja zakończona tragedią - padł strzał i kobieta zginęła; okoliczności jej śmierci do dziś nie zostały wyjaśnione

Ostatnio zmieniany wtorek, 10 luty 2015 06:45

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.




Dołącz do nas na Facebooku