Potwierdza on opinię NIK, że skarbówka jest zupełnie bezradna wobec bardziej skomplikowanych sposobów wyprowadzania podatków. Poprzez mechanizm cen transferowych, jakimi rozliczają się zagraniczne spółki matki ze swoimi spółkami ulokowanymi w Polsce, z kraju wypływa około 80 mld zł. Mimo to kontrole sprawdzające prawidłowe rozliczanie takich transakcji stanowiły mniej niż jeden procent wszystkich działań. Dlaczego? - Nie jesteśmy w stanie zbadać skomplikowanych międzynarodowych transakcji. Brakuje przeszkolonych ludzi, którzy znają się na wyprowadzaniu dochodów, cenach transferowych, realiach rajów podatkowych. - wyjaśnia Sajler.
W Warszawie ponoć istnieje tylko jedna elektroniczna baza danych, gdzie inspektorzy mogą analizować dane ze sprawozdań finansowych i typować firmy do kontroli. Znajduje się w ministerstwie finansów ale udostępniana jest tylko pojedynczym urzędnikom. Wiedzę o podejrzanych transakcjach kontrolerzy czerpali więc z prasy i internetu. Ponadto komputery, jakimi dysponują inspektorzy są tak przestarzałe, że nawet biegły w kwestii wyprowadzania pieniędzy pracownik, nie mógłby na nich prześledzić podejrzanych transakcji. Do przeciekających z kraju, wspomnianych 80 mld zł. dodać można jeszcze 40 mld zł spowodowane przez karuzele VAT. - Mamy oszustwa na złomie, na stali to kolejne miliardy uciekające bokiem. Nie trzeba karać kioskarek kilkuset złotowymi mandatami za to, że nieprawidłowo przedłożyły klientowi paragon. Z tego się nie uzupełni tych wielkich strat – uważa wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Skarbowych.
Źródło http://natemat.pl/
Ciąg dalszy jutro.